Straszne historie – czyli jak przerazić przyjaciół przy ognisku…

Opublikowany 2016-04-24
Przez Dark Portal

 

 

„…Pewnego dnia jechaliśmy do tragicznej i tajemniczej sprawy. Znaleziono zwłoki kobiety i mężczyzny. Para siedziała naprzeciw siebie a na ich martwych twarzach widniał wyraźny grymas przerażenia. Przyczyną śmierci obojga był zawał serca, ale najlepsze jest to że ich dłonie spoczywały na tabliczce OUIJA…”


Podczas ciemnej, burzliwej nocy starsza kobieta odbiera telefon. Słyszy jękliwy głos, coś mamroczący, przypominający głos jej chorego męża, który kilka dni wcześniej zmarł. Zdziwiona odkłada słuchawkę, jednak telefon nie daje jej spokoju przez całą noc. Za każdym razem, gdy go odbiera słyszy ten sam jęk. Następnego dnia rano prosi kierowcę, aby zawiózł ją na cmentarz, gdzie leży jej zmarły mąż. Na miejscu kobieta odkrywa, że podczas burzy słup, do którego była przymocowana linia telefoniczna przewrócił się na grób jej męża. Potem telefon nigdy już nie zadzwonił…

 






 

Pewna dziewczyna, razem ze swoją siostrą wpadły na super pomysł wywoływania duchów. Wezwały ‚kogoś dobrego’. To był taki pomysł na zabicie nudy. Nie myślały, że coś serio uda im się wywołać. Użyły do tego tabliczki ouija. Nie było żadnych zasłoniętych okien, świec czy zaklęć, więc tym bardziej były pewne, że nic się złego nie stanie i nikt się nie pojawi. Ale coś im przyszło…

Na początku poprosiły ducha o jakiś dowód, że rzeczywiście jest. W tym samym momencie w pokoju zgasło światło i przewróciło się krzesło.

Zaczęły zadawać temu czemuś pytania, to nie odpowiadało po polsku, tylko po łacinie i grece, przez co początkowo nie rozumiały wyrazów ułożonych z liter pokazywanych przez wskaźnik.

Dobrze, że to były już czasy Google, bo pomyślały, że sprawdzą w internecie, czy takie wyrazy w ogóle istnieją – podejrzewały, że nie jest to duch posługujący się polszczyzną, a komputer miały pod ręką, bo z niego wcześniej wyczytały, jak się duchy wywołuje. No i okazało się, że to wyrazy greckie i łacińskie. Nie wiem dokładnie, o co pytały, ale na pytanie ‚Co jest po śmierci?’ odpowiedział, że wielka drabina, po której trzeba się wspinać (?). W pewnym momencie wskaźnik oszalał.

Zaczął wskazywać ‚1,2,3,1,2,3’ i tak bez przerwy. Spytały się go, co odlicza, a on odpowiedział pięknie po polsku ‚Czas do waszej śmierci’. Można się domyślać ich reakcji. Podarły tabliczkę (była tekturowa, innej nie miały), pozapalały wszystkie światła w całym domu, były strasznie przerażone i spanikowane, w tym całym pędzie nie odwołały go. Także to przez cały czas może tam gdzieś czai się.




 

 

Pewna Dziewczynka była chora. Miała porażenie mózgowe, dlatego też jej opiekun postanowił kupić jej psa, żeby nie czuła sie samotnie i miała z kim zawsze sie pobawić … każdej nocy gdy dziewczynka kładła sie spać wyciągała rączkę po za łóżko i czekała aż pies ją po niej poliże. Inaczej nie czuła sie bezpiecznie i nie mogła zasnąć… to wszystko działo sie aż do pewnej nocy kiedy to dziewczynka położyła sie do łóżka i wystawiła rączkę lecz nie poczuła bliskości psa… leżała tak z wystawiona rączką i nie mogła zasnąć. Pies nie pojawiał sie ani przez 10 minut ani przez 20 ..dopiero po pół godzinie mała została polizana po rączce.. i spokojnie zasnęła … Gdy następnego dnia się obudziła zobaczyła, że całą rączkę ma we krwi a przy łóżku leżał pies z rozciętym brzuchem i z wszystkimi wnętrznościami na wierzchu .. a na lustrze w jej pokoju widniał krwawy napis : ” JA TEZ POTRAFIE LIZAĆ”


 

Mnie jeszcze nie było na świecie ale rodzice opowiedzieli mi tą straszną historie. 7 Lipca 1987r wieczorem około godziny 20/00 Ktoś zapukał do drzwi. Matka poszła otworzyć, lecz nikogo za nimi nie było, więc pomyślała, że ktoś się z nich nabijają. Po jakiejś godzinie znów ktoś puka, a więc moja mama poszła bez wahania otworzyć drzwi, lecz i tym razem nikogo za nimi nie było! Po godzinie 21.30 Znów ktoś pukał i tym razem mój tata poszedł otworzyć i także nikogo nie było, więc mój tata się zdenerwował i wyszedł przed dom rozglądając się dookokoła, aby sprawdzić, czy nie ma nikogo w pobliżu, lecz nikogo nie znalazł, więc pomyślał, że ci, co pukali już uciekli. Co ciekawe nasz pies sobie smacznie spał w budzie a normalnie szczeka gdy ktoś dochodzi tylko do furtki., więc ojciec go obudził i wprowadził do domu gdyż troche niepokoiła go ta sytuacja. Pies spokojnie warował przy drzwiach. Gdy  już zrobiło się ciemno, około 22.30 Znów ktoś zapukał. Ojciec sprintem pobiegł pod drzwi lecz to co zobaczył przeraziło go. Pies mimo że nigdy nie okazywał oznak strachu tym razem panicznie próbował wyrwać się ze smyczy przywiązanej do drzwi. Piszczał i wierzgał niczym koń na rodeo. Wtedy starszy wziął siekierę, która była w piwnicy, wyszedł na podwórze i zaczął krzyczeć: Cholerny debilu, boisz się???!!! Pokaż się to zaraz ci, zajebi*, nie umiesz poczekać aż otworzę tylko uciekasz!! Ale i tym razem nikogo nie znalazł! Po godzinie 23.00 Ktoś zapukał w okno, ale wtedy już moi rodzice nawet nie patrzyli, kto to, bo byli już znudzeni tym otwieraniem drzwi i patrzenia, kto przyszedł nadal myśląc, że to ich znajomi się z nich nabijają! O godzinie 23.30 Rodzice poszli  wspólnie do łazienki. Ojciec nalewał wodę do wanny a matka „zdejmowała” makijaż. Drzwi do łazienki były zamknięte aby uniknąć wydostawaniu się pary na dom. W pewnym momencie nagle ktoś zapukał, rodzice prawie  zemdleli ze strachu gdyż to oznaczało że ktoś włamał się do domu i teraz stoi po drugiej stronie drzwi w ich własnym domu. Ojciec ostrożnie uchylał drzwi lecz nikogo nie mógł dostrzec więc mocno złapał matke za ręke i pobiegł z nią do kuchni gdzie przy lampce z nożem w ręku przesiedzieli do rana gdyż strach nie dał im zasnąć. Rankiem sprawdzili czy kogoś niema w domu i nie było. Moi rodzice, kiedy pojechali na obiad do babci i dziadka dowiedzieli się, że około 20/00 Ubiegłego wieczoru zmarł wujek mojego ojca i przed samą śmiercią powiedział, że chciałby jeszcze odwiedzić mojego tatę. I odwiedził, ale po śmierci!


Nikt w tę noc nie powinien być sam.!!!

W jednym z domów mieszkała patologiczna rodzina.Rodzice ciągle pili i znęcali się nad swoją jedyną córką.Dziewczyna po ukończeniu osiemnastu lat wyprowadziła się do swojego chłopaka i przez kilka lat wcale nie odwiedzała rodziny.Tuż przed wigilią przyszła wiadomość iż matka dziewczyny zapiła się na śmierć. Kobieta przejęła się lecz obiecała sobie,że nigdy nie wróci do domu.Nadszedł dzień wigilii.Po kolacji,późnym wieczorem dziewczyna położyła się spać.W nocy usłyszała drażniący odgłos taki jakby ktoś paznokciami szorował po szkle.Na szybie okna zobaczyła napis „nikt w tę noc nie powinien być sam.tatuś”.Tuż nad ranem otrzymała telefon,że ojciec dziewczyny umarł w taki sam sposób jak matka,tylko że na podłodze zostawił córce wiadomość napisaną krwią pochodzącą z połamanych paznokci.Tę samą wiadomość.


Facet bez głowy!

Początek wyda się to nierealne ale kto wierzy w życie pozagrobowe i w duchy to i uwierzy w tą opowieść… tą historię słyszałam już od wielu osób ale poraz pierwszy usłyszałam ją od ciotki…  a było to tak… gdy miała 16 lat i mieszkała jeszcze w swojej rodzinnej wiosce pewnego dnia wyszła odwiedzić swoją siostrę,która mieszkała z mężem i dziećmi w tej samej tylko,żę na samym końcu wsi. Trochę się zasiedziała bo gdy od niej wychodziła było już bardzo ciemno… wracając nie zauważła nic dziwnego… Gdy była już ok.100 metrów od domu zobaczyła że koło lampy stoi jakaś postać ubrana w czarny długi płaszcz duży cylinder „na głowie” i paląca fajkę… niby normalna rzecz ale coś ją zaniepokoiło… na początku pomyślała że to jej sąsiad który wyszedł się przewietrzyć i w świetle księżyca wygląda nieco strasznie a więc dziewczyna z uśmiechem na twarzy powiedział dobry wieczór ale nikt jej nie odpowiedział..mężczyna odwrócił się a dziewczyna nie widziała twarzy poniważ…ponieważ jej nie miał!!! ona przyspieszyła… gdy się obejrzała to zauważła że postać jest coraz blizej niej… zaczęła biec ale zjawa dalej była coraz bliżej i bliżej… biegła tak szybko że z potem na twarzy i o mało co by się nie zabiła o własne nogi wleciała do domu i od razu pobiegła zobaczyć przez okno kto a raczej co to było! na dworzu nie było nikogo…za oknem zerwał się silny wiatr i nagle przebiegł czarny kot i wszystko ucichło… taka sama przygoda w tej samej wsi przydarzyła sie parenaście lat wcześniej mojej babci sąsiedce… i co myślicie jak można tą opowieść nazwac? legendą? może jakaś historia? a może i tradycja?


Płacz dziecka

Za czasów II wojny świtowej działy się straszne rzeczy… sami pewnie wiecie jak to kiedyś było z opowiadań swoich dziadków… swoje całe dzieciństwo spędziłam w rodzinnej wsi mojej mamy. wakacje czy ferie zawsze tam…pewnego razu gdy wróciłam póżno do domu babci ta nakrzyczała na mnie mówiąc słowa których do dziasiaj nie zapomnę…KIDYŚ SIĘ CZEGOŚ PRZESTRASZYSZ TO DO DOMU BĘDZIESZ WRACAŁA GDY BĘDZIE JESZCZE JASNO… nie zrobiło to na mnie żednego wrażenia aż do czasu gdy się przekonałam co to jest strach… na wsi jest takie małe bajorko. Chodzi legenda że po zmroku o tej samej porze co 7 tygodni znad bajorka słychać straszliwy płacz dziecka… kiedyś matka z dzieckiem uciekała przed niemieckimi żołnierzami którzy chcieli zabic jej dziecko. przestraszona kobieta schowała sie w tym bajorku aby uratować niemowle… ale już z niego nie wyszła…ugrzęzła w błocie poniewaz gdy oprawcy zblizali się w ich stronę to dzicko coraz barzdziej płakało i kobieta wraz z dzieckiem zanurzyła się w wodzie i się utopiła…na początku w to nie wierzyłam aż do czasu gdy koleżanka namówiła mnie abyśmy poszły zobaczyć czy tak jest naprawde… a więc poszłyśmy…przez ok 10 min nic dziwnego nie słyszałyśmy o postanowiłyśmy wracać na wieś. WGdy wracałyśmy usłyszałyśmy jak za nami ktoś łamie gałęzie pomyślałyśmy że ktoś robi sobie z nas jaja i się wróciłyśmy aby zobaczyć kto to. gdy stałyśmy koło bajorka nagle usłyszałyśmy jakiś ryk a potem…płacz!najprawdziwszy płacz niemowlaka!!! z płaczem uciekłyśmy do domów.wszystko opowiedziałam babci a ona na to „a nie mówiłam”!!!


Biała Dama

W jednej z wiosek tuż koło Sławna znajduje się bardzo stary kościół. Na jego terenie jest poniemiecki cmentarz z którego usunęli tylko nagrobki lecz trumny nadal się tam znajdują… Jest legenda że wieczorami pojawia się w tej okolicy duch Biały Damy…nikt w to nie wierzył aż do pewnego razu gdy Biała Dama ukazała się na własne oczy paru osobom na raz. W koło kościoła znajduje się murek na którym wieczorami przesiaduje młodzież.Grupka znajomych pewnej nocy postanowiła iść posiedzieć i pogadać na murek. Było już ciemno…Wszystkie lampy w koło pogasły… Zerwał się silny wiatr… ktoś z grupy usłyszał głos dochodzący z kościoła…Wszyscy obejrzeli się za siebie i nagle zobaczyli jakąś jasną postać która wychodzi z kościoła i była coraz bliżej murka… wszyscy stali bez ruch,nikt się nie odzywał,była cisza słychać było tylko szum drzew…Biała postać była coraz blizej i bliżej… gdy kobieta w białej sukni była już wystarczająco blisko młodzież zorientowała się,że to jest duch. wszyscy ocknęli się z jakegoś transu i zaczęli uciekać… gdy się obejrzeli postaci już nie było… duch białej damy nawiedza po nocy ludzi siedzących na murku…


Tajemnicza kareta…

Dawno temu prababka opowiadała babce że we wsi w której mieszkają o północy ze strego parku na ulice wyjeżdżała biała kareta…Prawde mówiąc nikt z młodych w to nie wierzy ale ja tak… zaczne odpoczątku… pewnego wieczoru w pełni księżyca prababka wraz ze swoim przyszłym mężem wyszli na spacer…wszystko działo się zwyczajnie jak na normalnej randce… dochodziła północ… wracając para zobaczyła malutkie światełko w głębi lasu ale za bardzo się tym nie przejeli… gdy szli dróżką usłyszeli hałas stukających kopyt,obejrzeli się za siebie i zobaczyli starą karetę która jakby nigdy nic jechała w stronę pobliskiej wsi…przestraszeni schowali się za drzewami i obserwowali powóz.Gdy przejechałjuż obok nich szybkim krokiem szli do swoich domów.Na ulicy znów zobaczyli karetę która wracała spowrotem do parku.przestraszeni uciekli do mieszkań…Na następny dzień ich sąsiad opowiadał im,że gdy wracał z pracy widział lśniąca karetę z białymi końmi… czy to przypadek???


Mamo dlaczego!!!?

Żyła sobie kiedyś rodzina której dom znajdował się za cmentarzem i żeby ktoś chciał gdzieś iść musiał przez ten cmentarz przejść… Było święto zmarłych,zblizała się już póżna godzina.W domu zabrakło chleba na rano na sniadanie dla głowy rodziny,a więc matka kazała córce iść do miasta do ciotki pożyczyć chleb żeby ojciec nie był rano zły. Dziewczynka poszła chociaż się bała tego cmentarza.Gdy szła zza nagrobka ukazał się jej duch,przestraszona pobiegła do mista.Wracając myślała jak może przejść obok cmentarza alenie miała innego wyjścia tylko jedna droga prowadziła do domu.Gdy była już przed grobami zaczęła biec ale znów ukazał się jej duch ale inny.Z płaczem wleciała do domu i krzyknęła do matki TY WIEDZIAŁAŚ ŻE TAK BĘDZIE WIEDZIAŁAŚ ŻE ZOBACZE DUCHY a jej matka na to PRZYKRO MI ALE W NASZEJ RODZINIE JUŻ ISTNIEJE TAKA TRADUCJA OD KILKUSET LAT KAŻDE DZIECKO W TWOIM WIEKU MUSI TO ZOBACZYĆ. Dziewczynka z płaczem pobiegła do swojego pokoju.W oknie ukazały się jej trzy duchy z walizką…sami się domyślcie co w tej walizce było…


Kto odważniejszy???

Kilka lat temu grupka młodzieży wieczorem chodziło po wiosce. Sprzeczali się kto jest najodważniejszy ze wszystkich. Chłopcy zmówili się żeby udowodnić swoją odwagę jedna z dziewcząt musi iść na cmentarz i przynieść jakiś dowód że tam była. wylosowana była Justyna.Miała 16 lat i niby niczego się nie bała. Dochodziła północ i dziewczyna musiała zawędrować na cmentarz.Wybiła północ.Justyna poszła a cała reszta na nią i na jakiś dowód przed ogrodzeniem. Gdy dziewczyna doszła do samego środka cmentarza zastanawiała się co by tu przynieść kolegom. Zobaczyła modlącego się księdza. Podbiegła do niego i zabrała mu z głowy biret. i uciekła. Wróciła do znajomych. Wszyscy się zdziwili że to zrobiła.W drugą noc ten sam ksiądz nawiedził dziewczynę i tak było przez cały tydzień.Dziewczyna się w tym wszystkim pogubiła.Przestraszona i z płaczem pobiegła do kościoła i obecnego księdza aby się poradzić go co ma zrobić żeby to się już skonczyło.Ksiądz nakazał jej żeby ubrała się na biało wzięła znicz i skradzioną birę i żeby odłożyła ją sprowrotem na głowę zmarłego księdza.Dziewczyna tak zrobiła.O północy poszła ubrana na biało na cmentarz.Zobaczyła ducha…modlącego się nad swoim grobem… odłożyła nakrycie głowy i w tej samej chwili ksiądz wstał,dotknął dziewczynę a ta się spaliła… jeden wniosek-nigdy nie bierz nic z cmentarza…


Rozpacz…

Każdy wie,że po utracie kogoś bliskiego ludzie się załamują i robią różne dziwne rzeczy…tak samo jak w tej historii …  Była kobieta,która sama wychowywała dziecko…Lecz Gdy miało 9 lat zginęło w wypadku samochodowym.Kobieta po utracie dziecka oszalała z rozpaczy.Co noc płakała przez dokładnie dwa lata.W dniu urodzin dziecka załamana kobieta poszła do kościoła z prośbą do księdza.Prosiła go i błagała o to żeby pomógł jej w jakiś sposób zobaczyć choć przez chwilę dziecko.Po długim zastanowieniu ksiądz zgodził się pomóc kobiecie.Kazał jej o północy przyjść do kościoła.Przyszła.po chwili zobaczyła to czego chciała ale nie do końca…Zobaczyła zmęczone dziecko które dzwigało wiadra.Przestraszona kobieta spytała się księdza dlaczego…dlaczego ono sie tak męczy…dlaczego musi dżwigać a on jej odpowiedział że dziecko dzwiga w wiadrach jej wszystkie łzy bo nie da mu spokojnie odejść na drugą stronę i będzie tak długo dzwigało dopóki kobieta pogodzi się z odejściem dziecka i przestanie płakać, wtedy dusza dziecka będzie spokojnie czuwała z nieba nad nią.Kobieta zrobiła jak ksiądz jej kazał i czuła w sercu że jej dziecko jest szcęśliwe w niebie.


Zmora i śmierć!!

Żyła sobie starsza pani o imieniu Aniela.Cieszyła się zdrowiem choć niewiele osób w jej wieku ma taką energię i chęć do życia. Mieszkała sama,nie miała wielu znajomych,każdy uważał ją za nawiedzoną dziwaczkę. Nikt jej prawie wcale nie odwiedzał poza synem który przychodził raz na trzy miesiące ,był bardzo zapracowany i dlatego tak żadko odwiedzał mamę. Pewnego razu postanowił odwiedzić mamę. W dzień nie miał czasu więc postanowił wybrać się do mamy wieczorem. Gdy zbliżał się do jej domu zauważył postać ubraną w czarną szatę z kapturem na głowie która trzymała coś w ręku i wchodzącą do jej domu przez okno.Przestraszony mężczyzna biegiem pobiegł do mieszkania matki myśląc że to złodziej włamał się do niej. Gdy wszedł do mieszkania nikogo nie było oprócz kobiety siedzącej na fotelu.Podszedł do matki i spytał się  czy nic jej nie jest ale kobieta się nie odzywała siedziała z otwartymi oczami i nie oddychała.Syn wezwał pogotowie i policję.Okazało się że kobieta umarła na zawał.Mężczyzna ciągle zastanawiał się kto mógł wchodzić do tego mieszkania.Po pary tygodniach namysłu doszedł do wniosku że to mogła być zmora która zabrała duszę kobiety…


 

Czy wiecie że…. podobno
” … nie wolno łamać i rzucać chleba na cmentarzu, ponieważ możemy kogoś przywołać i wtedy to coś może podążyć za nami, do naszego domu”

Co wy na to?  Zapraszam na forum!

 

 


dark-baner

Emily Rose czyli Anneliese Michel – Jak rzeczywistość przerosła fikcje!

Anneliese była jedną z czterech córek państwa Michelów, ludzi bardzo udciwych i pobożnych, mieszkających w Klingenbergu w Niemczech. Choć od dziecka delikatna i chorowita, to jednak nie wyróżniała się od koleżanek; potrafiła być wesoła i razem z innymi robić kawały i żartować. Coś „nienormalnego” zaczęło się z nią dziać krótko przed szesnastą rocznicą urodzin, czyli na jesieni 1968 […]

Podróże w czasie! Mamy dowody!

Nieostrożni podróżnicy! Czy podróże w czasie są możliwe?! Fizycy twierdzą że tak, więc należy pytać – kiedy to osiągniemy? Przyjmując że podróże w czasie są możliwe, to musimy przyjąć, że istnieje przyszłość i przeszłość. Czyli nie tylko nasz wymiar będzie się przenosić, ale też ci z przyszłości, będą nas nawiedzać. Mamy erę komórek, kamer i […]

Eksperyment Filadelfia

                                 Eksperyment „Filadelfia” W 1943 roku przeprowadzono eksperyment na amerykańskim okręcie USS Eldridge, stacjonującym w Bazie Sił Morskich USA w porcie Filadelfia, który zakończył się tragicznie. Celem amerykańskiego wojska w tamtych czasach była możliwość ukrycia okrętu przed radarami. Wyglądające na standardowe badania, przyniosły jednak niespodziewane zagrożenia nie tylko dla członków projektu, ale i dla całego […]

Straszne historie – czyli jak przerazić przyjaciół przy ognisku…

    „…Pewnego dnia jechaliśmy do tragicznej i tajemniczej sprawy. Znaleziono zwłoki kobiety i mężczyzny. Para siedziała naprzeciw siebie a na ich martwych twarzach widniał wyraźny grymas przerażenia. Przyczyną śmierci obojga był zawał serca, ale najlepsze jest to że ich dłonie spoczywały na tabliczce OUIJA…” Podczas ciemnej, burzliwej nocy starsza kobieta odbiera telefon. Słyszy jękliwy […]